niedziela, 14 kwietnia 2013

"POPÓŁMARATOŃSKI CHILL"

...przynajmniej jeżeli chodzi o bieganie. Bo jeżeli chodzi o pozostałą część życia - niekoniecznie. Obiecałam sobie, że po Półmaratonie Poznańskim zrobię sobie odpoczynek od biegania - oczywiście nie w tym znaczeniu, że zupełnie porzucę bieganie. Po prostu biegać będę wtedy gdy najdzie mnie na to ochota i gdy będę dysponowała czasem - ot, tak - bez żadnego planu. Cel - odpoczynek psychiczny (w tym sensie, że nic nie muszę z uwagi brak planu) oraz odpoczynek fizyczny (czyli regeneracja, żeby się nie "zatrenować" i nie popaść w kontuzję). Za to mam zamiar skupić się na ćwiczeniach, głównie mięśni brzucha, grzbietu oraz nóg. Chciałabym móc powiedzieć też, że postanawiam nadrobić zaległości jeżeli chodzi o basen - niestety wiem, że mi się to nie uda (czas).
Przerwa w regularnym bieganiu będzie trwała najpóźniej do końca maja... W czerwcu planuję zacząć trening według konkretnego planu do Maratonu Poznańskiego. To będzie już dość konkretne obciążenie dla mojego organizmu, dlatego mała regeneracja teraz mi się przyda. Ćwiczenia wzmacniające mięśnie mają także na celu przygotowanie mnie pod te obciążenia. Nie chciałabym, aby dopadła mnie później kontuzja... 
Przerwa jest także pójściem na pewnego rodzaju kompromis z mojej strony, ponieważ trzeba w końcu doprowadzić do finiszu remont mieszkania a potem zorganizować przeprowadzkę. Przed półmaratonem, większość spraw związanych z remontem spadła na Pawła. Jego cierpliwość ma duże granice, jednak czasami nadchodzi taki czas, że bieganie chwilowo musi zejść na drugi plan, bo są w życiu sprawy wymagające czasu i uwagi i to jest właśnie ten moment. W końcu biegacz też człowiek, ma swój świat i swoje problemy. Czasami trzeba poświęcić się innym sprawom niż swoja własna pasja. U mnie było tak, że najpierw Paweł musiał zrozumieć, że ja z tym maratonem "naprawdę nie żartuję". Jak już przyswoił tę informację, zawarliśmy "kompromis" - do półmaratonu biegam regularnie. Potem dwa miesiące mojego oddechu od biegania - i wtedy razem zajmujemy się remontem i przeprowadzką. A od czerwca - wdrażam nowy plan treningowy. Będziemy już "przeprowadzeni", więc teoretycznie powinien być czas. Jak nie to już ja go znajdę ;)

Ale jak już wcześniej napisałam - biegać będę, z tym że bez planu. Dzisiaj właśnie przebiegłam sobie dla przyjemności około 14,5 km z przerwami na zdjęcia. Bo jak człowiek widzi naturę skąpaną w słońcu po ekstra długiej zimie to od razu głupieje i wyciąga aparat. I pstryka. 




6 komentarzy:

  1. wiosna atakuje :)
    dobrze to rozplanowałaś, no i fajnie, że już masz maraton w głowie! będzie się działo :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam go w głowie zdecydowanie, bo zaczynam się go bać ;))

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Ostatnio 4 sarny przede mną czmychnęły, więc z tą samotnością to różnie bywa ;)

      Usuń
  4. Czekam na Twój plan :) mi też coś maraton chodzi po głowie, ale nie wiem, czy dam radę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dasz na pewno jeżeli tylko tego chcesz :) jak znajdę plan to na pewno się podzielę na blogu :) póki co, tyle różnych planów przejrzałam i mam mętlik który wybrać ;)

      Usuń