sobota, 19 października 2013

(ROZ)TRENOWANIE

Moje pomaratońskie zakwasy minęły ku mojemu zaskoczeniu szybko, o dziwo w środę już nie było po nich śladu. Nie sądziłam, że tak prędko się z tego wykaraskam, zwłaszcza, że mój organizm pierwszy raz dostał taki łomot, jakim jest maraton. Poza tym niewiele się u mnie działo od tego czasu, miałam totalny luz: wrzuciłam w siebie dobrych parędziesiąt tysięcy kalorii, w tym kilka czekolad i wypiłam dobry litr wina. Jeżeli chodzi o sport, to zrobiłam kilka desek, pompek i 2km... wpław. Nie biegałam. 

A co zamierzam dalej... Przede wszystkim nie jeść już tyle czekolady i nie pić tyle wina. Poza tym dać nogom odpocząć. Odpoczynek należy im się zdecydowanie, bo wykonały kawał ciężkiej roboty. Dopominały się o przerwę już wcześniej, teraz po maratonie w końcu muszę ich posłuchać.
Jeżeli chodzi o bieganie, to zaplanowałam lekki roztrucht na początek przyszłego tygodnia. Do końca listopada narzuciłam sobie "zakaz" biegania czegokolwiek powyżej 12km i do końca grudnia czegokolwiek powyżej 15km. Zdecydowanie chcę odpocząć od długich dystansów. Jednocześnie chciałabym popracować nad prędkością i na tym do końca tego roku kalendarzowego będę się skupiać. Chciałabym w końcu "pobawić się" w przebieżki, może tysiączki w tempie na dychę lub coś w tym rodzaju. Tak chociaż spróbować... Długie wybiegania włączę w grafik z początkiem przyszłego roku, z myślą o półmaratonie. Moim pierwszym celem na wiosnę przyszłego roku będzie nowa życiówka właśnie na tym dystansie. 

Poza bieganiem będzie pływanie. Dużo pływania. Tak postanowiłam już pewien czas temu, że przeproszę się z pływalnią i tak uczyniłam. Byłam już nawet popływać, z zamiarem delikatnego rozruszania mięśni po maratonie. (Ekhm...) Gdy weszłam do wody, to jakbym wpadła w swój żywioł. Poszło od razu 2 km. Szkoda tylko, że klasykiem. Nie takim złym, ale jednak klasykiem. Jest jednak ambitny plan, abym się nauczyła kraula. Namiary na potencjalnych instruktorów już zdobyłam, wystarczy "tylko" zadzwonić i się umówić. A potem "tylko" się uczyć. (trzymajcie kciuki, abym nie utonęła...)

Poza bieganiem i pływaniem będzie dużo ćwiczeń. Bardzo dużo ćwiczeń. Planuję ćwiczyć w domu, bo za "klimatem" siłowni i przerzucaniem żelastwa nie przepadam. Skupić się chcę przede wszystkim na stabilizacji - dojść do co najmniej 2 minut w pozycji deski. Wzmocnić brzuch i grzbiet, no i te nieszczęsne poślady. Poza tym będą ćwiczenia z beretem i przysiady z piłką. Może dojdę w końcu do krasusowego krzesełka :) No i będę robić pompki, bo górne partie ciała nie mogą zostać dłużne. Będzie więc co robić, mam nadzieję, że znajdę na wszystko czas. :)

Jeżeli chodzi o udział w zawodach, to do końca roku zamierzam wystartować tylko raz, w Lubońskim Biegu Niepodległości na 10km. Cel na ten bieg jest taki, żeby pobiec ładnie, a jeżeli przy okazji przydarzy się nowa życiówka, to nie pogardzę oczywiście. 

12 komentarzy:

  1. ambitne plany! a pływania kraulem naprawdę warto się nauczyć, styl klasyczny, czyli tzw. żabka jest nie aż tak zdrowa, a dla niektórych- czyli tych co mają różne problemy z kręgosłupem (jak np. ja) nawet zupełnie niewskazana. a kraul - chociaż nie najłatwiejszy, jest bardzo zdrowy dla każdego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żabka bardzo mi weszła w krew przez lata, a kraul ni w ząb... Nie jest najłatwiejszy, ale wezmę się ostro za niego ;)

      Usuń
    2. Poza tym kraul dla biegacza jest dużo bardziej wskazany, bo w porównaniu z klasykiem zdecydowanie mniej obciąża stawy w nogach.

      Usuń
  2. pliiiiz, uważaj z tym klasykiem, 2km to b. dużo jak na ten styl, a niszczy kolana paskudnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś robiłam żabką po 2-3km, tylko, że wtedy nie biegałam i kolana nie dostawały dodatkowo w kość. Wiem, że zbyt mądre te 2km nie były, ale energia po prostu roznosi mnie w basenie... Jeszcze trochę i będzie kraulem (mam nadzieję:P)

      Usuń
    2. ja kiedyś też dużo klasykiem pływałam, ale teraz to za nic :) Jak ktoś ma zdrowe nogi, to jeden basen na 10 krauli nie zaszkodzi może, ale uważaj! :) A kraul... ten cudowny szum, kiedy płyniesz na 7, albo i więcej, tylko Ty i woda i świata nie ma :D

      Usuń
  3. A ja tu widzę zakusy na triathlon :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pływanie. I to pływanie kraulem. Tak, to jest to, co i w moim grafiki na nowo się zagości :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. piękne plany:) mam podobnie, z tym, że nie muszę sobie stawiać "zakazu" na dystanse>12, bo po prostu i tak nie chciałoby mi się ich biegać:))

    co do stabilizacji: kup sobie (ok 5 dych) taką poduszkę do rehabilitacji/stabilizacji. Fajnie się macha np. przy oglądaniu seriali. Kupiłam Blasowi i teraz uskutecznia:)

    OdpowiedzUsuń
  6. o taka:

    http://bieganie.pl/img/Ruda/pilka1.jpg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam takie coś :) już nawet na jednej nodze robię przysiady ;)

      Usuń