piątek, 4 października 2013

TYDZIEŃ (!!!) PRZED .

Na początku tygodnia byłam zadziwiająco spokojna. Zero stresu (prawie). Jak na mnie to naprawdę nietypowe. Zakiełkował w mojej głowie nowy pomysł - wyzwanie na rok 2014. Nie wiem czy podejmę ten challenge, ale rozmyślanie o tym zajęło moją głowę skutecznie. Przynajmniej (prawie) nie myślałam o maratonie. A on coraz bliżej. Potwór wyłania się zza mgły i zaczyna nabierać realnych kształtów...
Tydzień biegowy zaczęłam we wtorek dość mocnym akcentem (aż za mocnym). Postanowiłam się "zabawić", sprawdzić moje wyczucie tempa i zrobić małe BNP bez patrzenia na Garmina. Udało się? I to jak! Tylko, że przedostatni kilometr szarży w szaleńczym jak na mnie tempie 5:17 odbił się niestety na przywodzicielu lewego uda, który się spiął i dokuczał trochę. Na szczęście, nie odzywa się już pasmo, które staram się tak czy inaczej regularnie rolować.
W czwartek zaliczyłam 12 km w dość zmiennym tempie - zaczęłam wolno, potem trochę szybciej i na koniec znów wolniej. Już starałam się w miarę oszczędzać. 
W niedzielę ostatni dłuższy, czyli dwucyfrowy trening - miało być 15km a wyszło 12,5km bo nie mogłam się wstrzelić w tempo. Chciałam biec wolno, a co chwilę rwałam do przodu, męczyłam się i zwalniałam, po czym znów przyspieszałam, żeby po chwili umierać ze zmęczenia. Technika biegu jakaś nie taka, nogi jakieś takie niezdyscyplinowane, ramiona spięte, ja zgarbiona, jakbym już nie miała siły po długim wybieganiu - tak jakby udzielało mi się już przedstartowe ZNP by Emilia ;) 
Bieganie w ostatnim tygodniu to już będą tylko lekkie podrygi (planuję 2x wolne 5km), więc trzeba będzie odpoczywać i czekać cierpliwie "na". Załapać świeżość w nogach. Ćwiczenia siłowe też planuję odstawić i pozostanę przy samym rozciąganiu.

Powoli zaczynam układać sobie w głowie ostatnie sprawy, takie jak: dieta w ostatnim tygodniu, zaklepanie wolnego w pracy, kiedy wybrać się po pakiet startowy, co ubrać na start (to już prawie wiem) i manicure (kosmetyczka umówiona :P). 

Postanowiłam powstrzymać się od węglowodanów przez poniedziałek, wtorek i środę. Pewnie nie wyeliminuję ich zupełnie, bo oszaleję, ale słodycze, owsianka, makarony, ryże i kasze w tym czasie dla mnie nie istnieją. Za to od czwartku będę bezkarna jeżeli chodzi o węgle :D

Już postanowiłam, że będę biec w tempie na 4:15 - 4:20. Marzy mi się wynik właśnie w tym przedziale czasowym, chociaż moim celem jest przede wszystkim przebiec (w końcu pierwszy raz...). Jedyne co mnie zmartwiło, to wiadomość organizatora o podziale na strefy czasowe. Dlaczego zmartwiło... Otóż wszyscy debiutanci zostali zaliczeni do strefy E, która będzie znajdowała się na samym końcu, za wszystkimi pozostałymi strefami czasowymi. Służby porządkowe mają podobno zwracać uwagę, kto gdzie staje. A ja zdążyłam sobie już poukładać wszystko w głowie - że stanę gdzieś za zającami na 4:15 żeby mieć w zasięgu wzroku baloniki i biec w miarę równym tempem od początku do końca. A teraz wychodzi na to że mam stanąć na samym końcu i potem "gonić" swojego zająca? Bez sensu. Zwłaszcza, że mój garmin nie pokazuje dobrze rzeczywistego czasu biegu i tempo na początku będę musiała wyczuć sama. Rozumiem, że może wielu debiutantów tarasuje drogę szybszym biegaczom, jest niezorientowana i ogólnie sieje zamęt. Jednak wrzucanie wszystkich do jednego worka uważam za kiepski pomysł. Powinna być chociaż możliwość zmiany strefy czasowej na podstawie życiówek z krótszych dystansów. Już bym była bliżej, bo wg czasu z połówki poznańskiej i dychy z Wrześni powinnam biec na 4:22 (wg liczydła). Już zawsze bliżej tego 4:15... 
Ale już nie marudzę. Coś wymyślę, tzn. ogarnę ten temat jakoś ;)

20 komentarzy:

  1. Zdziwiłam się, jak zobaczyłam ten podział na strefy z debiutantami w E i uważam, że to zły pomysł. Przecież są i tacy debiutanci, którzy robią wynik 3:30! Przy zapisach na Półmaraton i Maraton Warszawski trzeba podać wynik na 10 km i na tej podstawie jest się przydzielanym do strefy - to chyba sensowne rozwiązanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, ci, którzy będą biegli na 3:30 albo chociażby 4:00 będą mieli jeszcze większy orzech do zgryzienia.

      Usuń
  2. Aha, rok temu miałam podobny pomysł na dietę na tydzień przed i się nie sprawdziło. Pierwsze dni tygodnia z małą ilością węglowodanów, a dalej hulaj dusza piekła nie ma - ile tylko się da. W efekcie w sobotę zamiast o porządnym węglowodanowym posiłku, marzyłam co najwyżej o lekkiej sałatce bo czułam się przejedzona. W tym roku dam sobie spokój i postawię na trochę bardziej zrównoważoną dietę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależałoby mi na tym, aby była znaczna różnica między pierwszą a drugą częścią tygodnia jeżeli chodzi o ilość zjadanych węgli. Czy się sprawdzi, zobaczę... W tej chwili łapię się wszystkiego jak tonący brzytwy ;)

      Usuń
  3. Strefy czasowe??? Nie wiedziałam... Jestem ciekawa czy wynik sprzed 4 lat się liczy, czy z automatu wrzucą mnie do strefy E...Mam podobne uczucia do Ciebie Marysiu. Bez sensu!!!
    Ładnie biegasz, myślę, że 4:15 jest w zasięgu! Ja liczę (optymistycznie) na 4:30, ale 2 miesiące przygotowań to chyba za mało...
    Ja planuję w przyszłym tygodniu podobnie - 2x5-6km+kilka przebieżek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy zgłoszeniu było pytanie o wynik z maratonu z lat ubiegłych lub trzeba było zaznaczyć, że to debiut. Więc jeżeli podałaś czas to prawdopodobnie wg niego Cię przypiszą do strefy.
      Aga, uda Ci się 4:30. Przecież nie biegasz od 2 miesięcy tylko dłużej... :)
      Jeżeli o mnie chodzi to 4:15 to jest bardzo optymistyczne podejście z mojej strony... Jeżeli będzie 4:20 czy 4:30 to też będę się cieszyć, że przebiegłam :)

      Usuń
  4. Też mi się wydaje, że ten przydział do stref jest nieco dziwny... chyba każdy kto się decyduje biec maraton, pi razy drzwi ogarnia już swoje możliwości i nie będzie się na siłę wciskał do za szybkiej strefy... a jak ktoś debiutuje i biega szybko, to się tylko na początku niepotrzebnie umęczy. już nie mówiąc o tych biedakach, którzy biegną wolno, a nie daj boże poniesie ich za tymi też debiutującymi, a biegnącymi bardzo szybko...
    życzę powodzenia za tydzień!

    OdpowiedzUsuń
  5. dasz rade!!! ładowanie węglami całkowicie popieram :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to będzie zdecydowanie najprzyjemniejsze z tego wszystkiego :)

      Usuń
  6. dziwna sprawa z tymi strefami, przecież bycie debiutantem nie oznacza, że biegnie się na szarym końcu.
    będę trzymać kciuki! a teraz węglowodany i odpoczynek :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mari

    faktycznie dziwna sprawa ze strefą dla debiutantów. W Warszawie 29.09 lepiej to rozwiązali.
    I dość niepoważny opis tej strefy:
    "Strefa E – Debiutanci zostaną przydzieleni do strefy E (Chill Out), aby dodatkowo nie stresować ich rozgorączkowanym tłumem, tylko umożliwić skupienie się na sobie oraz wewnętrznych przeżyciach :)"

    powodzenia
    Piotr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chill out... wymiękłam :D dopiero teraz to doczytałam...
      no cóż, pozostaje mi "skupić się na sobie" i zrealizować swoje założenia lepiej lub gorzej ;)
      dzięki!

      Usuń
  8. Trochę mnie zaskoczyła ta informacja z tymi strefami czasowymi, trochę kiepskie założenie, przecież każdy ma swój rozum i zna własne możliwości.. myślę, że taka decyzja może właśnie wprowadzić dodatkowy zamęt. Ale nie daj się! jesteś uparta i mam nadzieję, że nawet złamiesz te 4:15! :D i następnym razem już żadna strefa czasowa nie będzie Cię ograniczać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta, dziękuję Ci bardzo :) 4:15 to takie moje marzenie, ale jak nabiegam inny czas, a w całości ten maraton przebiegnę bez przechodzenia w marsz, to też się będę cieszyć, bo to w końcu debiut ;) ale oczywiście obiecuję się starać i dać z siebie jak najwięcej :)

      Usuń
  9. Dasz radę :) Powodzenia życzę!

    OdpowiedzUsuń
  10. Rzeczywiście dziwna sprawa z tą strefą czasową, ale czy ktoś będzie wiedział już na starcie że debiutujesz? ;) Poza tym dietę przedmaratońską znam, stosowałam u pewnego Maratończyka i sprawdziła się dwa razy - energii nie zabrakło podczas biegu. Oczywiście korzystał z punktów odżywczych, ale ze sobą nic nie brał :) Trzymaj się mocno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na numerze startowym jest oznaczenie strefy, więc nie ukryję faktu, że jestem debiutantem :D jestem w trakcie pierwszego dnia diety... i nie jest lekko ;)

      Usuń