środa, 6 listopada 2013

BĘDĘ MOCNA, BĘDĘ SZYBKA!

Dawno nie biegałam "szybko". "Szybko" to jest w moim przypadku nadal tempo poniżej 5:40 min/km. Od wiosny tego roku moje "szybko" się zbytnio nie zmieniło. Nie robiłam treningów szybkościowych, skupiałam się cały czas na maratonie a co za tym idzie - treningach długich i wolnych. Brakowało mi "akcentów", tych szybkościowych zwłaszcza. Teraz, gdy czuję się zregenerowana i wypoczęta, uznałam, że czas to w końcu zmienić. 

Symbolicznym krokiem ku zmianom ma być Bieg Niepodległości w Luboniu 11.11.2013 r. Będzie to bieg na 10km. I już zaczynam gadać jak Gargamel. Jego tekst: "jak ja nie cierpię smerfów" powtarzam, tylko w nieco innym wydaniu, a dokładnie takim: "jak ja nie cierpię biegania na dychę". No bo nie lubię. Nie lubię i już. Wiem, że przez (niecałą) godzinę będę się męczyć i dyszeć jak lokomotywa. Będę czerwona jak burak, z miną, jakby mnie katowali. Już tak mam, że zdecydowanie bardziej leżą mi długie dystanse. Wolę długi wysiłek na nieco niższym tętnie, niż krótszy, a bardziej intensywny. Dlaczego w takim razie startuję na dychę, skoro tak tego nie cierpię? Po pierwsze: żeby się sprawdzić i mieć życiówkę na tym dystansie. Po drugie: traktuję to jako dobry trening szybkościowy - bo na normalnym treningu nie zmobilizuję się do tak mocnego biegu przez dłuższy czas. I po trzecie: żeby mieć przez kolejne dni zaciesz z życiówki (jeżeli takowa się przydarzy).

Na mój najbliższy start w Luboniu zapatruję się z umiarkowanym optymizmem. W kwietniu we Wrześni udało mi się nabiegać 52:24 i czuję w nogach, że ciężko będzie mi ten wynik poprawić. Co oczywiście nie znaczy, że nie spróbuję. Będę próbowała zejść poniżej 52 minut (kurde, wypadałoby...), moim marzeniem byłoby przybliżyć się maksymalnie do 51. Złamanie "50" jest w tej chwili poza moim zasięgiem.

Jak zaznaczyłam, ten start będzie dopiero wstępem do dalszych działań mających na celu poprawienie mojej szybkości. Mam zamiar wejść w przyszły sezon z dobrymi wynikami na dystansach dychy i półmaratonu. Od tego tygodnia zaczęłam wplatać w trening bieganie po 1000m w tempie dychy lub trochę szybszym. To tempo mam zamiar sobie delikatnie, acz systematycznie podkręcać. Wrócę też do podbiegów. Już nawet znalazłam idealną górkę, w miejscu, w którym biegałam wielokrotnie, ale dopiero ostatnio mnie olśniło (gdy biegłam tam), że nachylenie terenu jest idealne do ćwiczenia siły biegowej. 

Jeżeli chodzi o ćwiczenia siłowe, to praca wre, że tak powiem ;) Katuję deskę, której podobnie, jak biegów na dychę, nie lubię. Już tak chyba mam, że jak czegoś nie lubię, to ze złością się na to uwezmę i poprawię. I tym sposobem deskę wytrzymuję ostatnio nawet 2 minuty (oczywiście cedząc brzydkie słowa pod nosem). Do tego wzmacniam poślady, uda, łydki nawet (!). A na berecie robię przysiady na jednej nodze i już tylko czasem się spektakularnie glebnę. Zdarzało mi się robić pompki, bo to fantastyczne ćwiczenie wzmacniające całą górną część ciała. To przydaje się zarówno w bieganiu (trzymanie prawidłowej postawy) jak i w ostatnio ćwiczonym przeze mnie kraulu. Ostatnio dołączyłam do wyzwania pompkowego, jakie na fejsbuku rzucił Krasus. Pompki będę zatem robić regularnie i raczej już "te męskie". I nie będzie zmiłuj ;)

30 komentarzy:

  1. Męskie? No ja Cię proszę, PIĘKNIE, brawo!:)
    A kilometrówki biegaj o dobrych kilka (a nawet kilkanaście) sek. szybciej niż tempo startowe na 10km, tak mówi wujek Daniels i mi też się tak sprawdza. Przy życiówce 52:00 biegaj je ok 4:52-4:55 z 3-4 min odpoczynkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za podpowiedź ;) ostatnio jeden km zrobiłam w tempie wg garmina 4:58 i myślałam, że odjadę na tamten świat... więc jest nad czym pracować ;)

      Usuń
    2. Jeśli tak się czułaś, to znaczy, że były za szybkie, widocznie forma jeszcze nadejdzie:) Nie ma się co napinać, w takim razie porób je 5:05 albo coś takiego:)

      Usuń
    3. Tak, muszę jeszcze trochę poczekać ze schodzeniem poniżej 5:00 :)

      Usuń
  2. Powodzenia! Też startuję w Luboniu i też życiówkę na dychę zrobiłam we Wrześni - coś lepsze powietrze tam mają :D Aaaa i nienawidzę dziesiątek, ale robię GP Biegów Ulicznych na 10km :D Gdzie tu logika?? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ufff, dobrze, że nie ja jedna tak mam ;) do zobaczenia w Luboniu!

      Usuń
  3. Powodzenia!! Motywacji Ci ani trochę nie brakuje :) :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Powodzenia w łamaniu życiówki ;) Ja za dychą też nie przepadam, ale jeszcze bardziej nie lubię piątek.
    A! My też PĄPUJEMY ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to będzie nas cała masa PĄPUJĄCYCH :D
      na 5km jeszcze nie biegałam, ale podejrzewam że też nie lubię ;)

      Usuń
  5. Ale się zawzięłaś na te siłowe! Super :)

    OdpowiedzUsuń
  6. No to będę musiała wziąć z Ciebie przykład i poćwiczyć siłowo, deskę koniecznie :)) Powodzenia w poprawianiu życiówki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Podbiegi to sobie potrenujesz w Luboniu na 7. i 8. kilometrze :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A są?? W sumie dobrze, jak nie poprawię życiówki to będzie na co zwalić ;)

      Usuń
    2. http://lubon.tv/wp-content/gallery/20121111-bieg-5-unijna/20121111102731.jpg

      Usuń
    3. o matko... to taki konkretny podbieg :/

      Usuń
    4. Damy radę! Kto, jeśli nie my :-)

      Usuń
    5. Lekko nie będzie, ale damy :) wiesz, że jak ja się do tej górki doczłapię, to Ty już na mecie będziesz! :)

      Usuń
  8. Najważniejsze to dobry plan i dobre nastawienie, a tego na pewno Ci nie brakuje:) Aż normalnie sama zaczęłam myśleć o zabraniu się za te męskie pompki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Damskie też nie są złe, ale pomyśl, Aga, pomyśl :)

      Usuń
  9. Mam podobnie z tą dychą. W tym roku dwa maratony i ani jednych zawodów na 10K...

    OdpowiedzUsuń
  10. oj, deseczki są rzeczywiście wulgaryzmorodne, chociaż jak nic skuteczne! (i to mnie przy nich trzyma):) co do biegów na dyszkę - te są jeszcze ok, gorzej znoszę te na piątkę. nie wiem co mnie zawsze podkusi (przecież wbrew pozorom 5km to nie jest wysiłek na minutkę!) zawsze sobie tak podkręcę tempo, że na mecie zdycham.
    Życzę ci pięknej życióweczki w poniedziałek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Na piątkę jeszcze nie startowałam, bo w sumie nie miałam okazji, ale obawiam się, że nie polubiłabym :) również skuteczność desek mnie przy nich trzyma :)

      Usuń
  11. Fajnie! Mnie też wzięło na ćwiczenia (deski, brzuchy i różne takie) i póki co jeszcze zapał nie ostygł - zima jest na to idealna. Powodzenia na Biegu Niepodległości i pamiętaj "Ból to złudzenie" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) po maratonie już każdy ból jest dla mnie złudzeniem ;) a zima jest idealna na "wzmacnianie się" :)

      Usuń
  12. Trzymam kciuki za życiówkę :) osobiście bardzo lubię bieg na 10 km, ale za to 5 km to dla mnie katorga :D i zawsze jak czytam jaka jesteś zawzięta na te ćw. siłowe to mówię sobie, że wypadałoby się też przyłożyć :D

    OdpowiedzUsuń