piątek, 10 stycznia 2014

MÓJ PLAN DZIAŁANIA, CZYLI COŚ W RODZAJU PLANU TRENINGOWEGO ;)

Od dłuższego czasu "działam" pod kątem moich tri - planów, jednak z początkiem Nowego Roku postanowiłam te swoje poczynania ułożyć w pewien schemat. Coś na kształt postanowień noworocznych, z jedną małą różnicą, że zamierzam je spełnić ;)

Jako, że moje poczynania treningowe będą coraz dłuższe, jednych będzie z czasem więcej, innych mniej, muszę mieć jakiś wewnętrzny plan działania, żeby w tym wszystkim się nie pogubić.

PŁYWANIE

Z mobilizacją basenową nie mam najmniejszego problemu. Pływam dużo i chętnie. Plan mam taki, aby zostać przy tym co jest teraz, czyli do końca stycznia pływać 4 razy w tygodniu. Jedno pływanie długie, dwa razy krócej w tygodniu przed pracą i raz w tygodniu z instruktorem, w celu poprawy techniki. Możliwe, że później ograniczę pływanie do 3 razy w tygodniu.

ROWER

Póki co, trwa zima i jestem skazana na trenażer. Do tej pory różnie mi się udawało z kręceniem - wychodziło średnio 1 - 2 razy w tygodniu. Optymalnie byłoby utrzymać tę wyższą częstotliwość "2 razy w tygodniu", po minimum godzinę, w tym jedno kręcenie chciałabym wydłużyć do 2. godzin. Póki co, mój czasowy max to 1:40. Szczerze mówiąc, nie lubię kręcić :) Ratuje mnie w tym czasie dobra muzyka lub film, ręcznik i hektolitry wody.

BIEGANIE

Do tej pory biegałam 3 razy w tygodniu. Chodziło za mną, aby tę liczbę treningów zwiększyć do 4, jednak ostatecznie postanowiłam pozostać przy trzech:
1 rozbieganie z włączeniem kilometrów w tempie szybszym niż na dychę, owo tempo zamierzam z czasem podkręcać, w tej chwili wychodzi różnie: 4:48, 4:40, a ostatnio nawet 4:27 mi się zdarzyło (był trup, ale satysfakcja była większa, bo niedawno jeszcze miałam problem z zejściem poniżej "5").
1 trening siły biegowej - czyli kilometraż lichy, za to skupiam się na podbiegach, skipach i wieloskokach. Tym razem podbiegów odpuszczać (mam nadzieję) nie będę, bo znalazłam daleko w lesie nieopodal rzeki swoją górkę idealną.
1 bieg długi - tradycyjnie niedziela oznacza u mnie długie wybieganie. Będą to dystanse w okolicach 18 - 25km (zależy od miesiąca). Wybiegania będą w tempie takim, żeby mi się przyjemnie biegło, czyli tak zwanym "komfortowym", jak będę miała ochotę przyśpieszyć, zrobię to, oczywiście zawsze w drugiej części biegu.
Od czasu do czasu, zamiast kilometrówek będę stosować tak zwany "drugi zakres", a od marca WB2 będę robić regularnie zamiast podbiegów.

INNE

Wszelkie ćwiczenia wzmacniające oczywiście kontynuuję, choć wiem, że z czasem trudniej będzie znaleźć czas (powtórzyłam słowo czas?). Niemniej beret, nogi i brzuch to podstawa i tego nie może u mnie zabraknąć. Dobrze byłoby też znaleźć czas na pompki, tudzież pąpki. Po akcji "Pąpujemy na Everest" zauważyłam znaczną poprawę, nie tylko wizualną, ale przede wszystkim mam większy power w ramionach, zwłaszcza odczuwalny podczas pływania. Ale nie tylko. Dźwiganie opakowań po 10kg żwirku dla kota idzie mi nadzwyczaj lekko ;)

. . .

Powyższy plan jest ważny do początku kwietnia, czyli do Półmaratonu Poznańskiego. To będzie mój najważniejszy start tej wiosny i wtedy zweryfikowana zostanie moja forma biegowa - po wstępnej kontroli na Maniackiej Dziesiątce. Po Maniackiej, którą chcę pobiec poniżej 50 minut, będę w stanie dokładnie określić na jaki czas chcę pobiec półmaraton, wiem póki co tyle, że chcę zejść poniżej 1:50. 

Po półmaratonie plan ulegnie przeobrażeniu, najbardziej zmieni się część rowerowa, gdyż zacznie się sezon i wyjadę moim rumakiem w teren. A raczej w szosę. Ograniczę pewnie ilość treningów pływackich, choć liczę, że wodny kilometraż pozostanie podobny, bo w tym samym czasie co teraz, za te 3 miesiące przepłynę po prostu więcej. Z bieganiem większych zmian raczej nie będzie. Dojdą na pewno treningi zakładkowe. Ale to wszystko w swoim czasie.

Postanowiłam nie korzystać z żadnych gotowych planów, zdaję się w pełni na mojego własnego osobistego trenera, czyli swój mózg wraz z resztą organizmu. Jego najbardziej słuchać będę, o!

PS. Mam tylko nadzieję, że zapowiadana zima nie pokrzyżuje moich ambitnych planów, mam na myśli te biegowe! ;) Ale w końcu, kto biega zimą, ten jest zwycięzcą, więc do dzieła! ;)

PPS. Dużo tego? No może trochę... Ale jak to zwykło się mawiać: triathlon to nie je(st) bajka, triathlon to je(st) bitwa! :D

 

14 komentarzy:

  1. Inspirujesz mnie kochana! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teraz to jeszcze bardziej mi się chce :) dzięki!

      Usuń
  2. Dajesz czadu Marysiu!:) Z tym bieganiem to też pozostałbym przy trzech treningach. Pamiętaj, że lepiej być 10% nie dotrenowanym niż 1% przetrenowanym.. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ".. dobiegniesz do mety i będziesz DIAMENTEM!!!"
    :)))

    Brawo, super plan, trzymam kciuki za powodzenie! Nie za długie te niedzielne wybiegania na razie? do połówki zupełnie wystarczą po max kilkanaście km.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może rzeczywiście z tym '25 km' nieco przesadziłam, ale po prostu już mam na uwadze lipcową połówkę ironmana i z myślą o niej chciałam sobie powoli wypracowywać wytrzymałość ;) Możliwe, że ograniczę się do 22 km, czas pokaże ;) dzięki za kciuki!!!

      Usuń
    2. Dłuuugie biegi dadzą Ci wytrzymałość przydatną w triathlonie, popieram. Jeśli Twój organizm bezproblemowo znosi 25-kilometrówki to raz kiedyś możesz sobie taką w wolnym tempie zrobić. W ramach tri w miarę jak najszybciej zacznij jednak robić zakładki bike-run, to jest kluczowe i najtrudniejsze..

      Usuń
    3. Tak, zakładki... To się wtedy dopiero zacznie prawdziwe trenowanie do triathlonu... Będzie masakra :) ale dam radę, jakoś ;)

      Usuń
  4. Trzymam kciuki mocno!! I oczywiście zdrowia, wytrwałości i powodzenia życzę! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak ja Ci Marysiu zazdroszczę tego zapału, entuzjazmu i tri-celów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc, myślałam, że też się przymierzysz do tri ;)

      Usuń
  6. Wow, mimo że plan nie jest typową rozpiską treningową to brzmi bardzo konkretnie, skrupulatnie i profesjonalnie :) Powodzenia i oby wszystko szło tak jak sobie zaplanowałaś :)

    OdpowiedzUsuń