poniedziałek, 31 marca 2014

MARZEC - PODSUMOWANIE

Marzec był dla mnie miesiącem wzlotów i upadków. Na treningu popełniłam życiówkę na 10 km, potem ustanowiłam drugą, oficjalną. Niesiona na fali "wszystko mi się udaje" dałam ciała na najważniejszym przed połówką treningu. I tu się zaczął upadek. Dołączyło do tego nadwyrężenie jakiegoś mięśnia w tyłku (no, w końcu coś!) i przez dwa dni chodziłam, siadałam i wstawałam powoli i dość pokracznie. Na szczęście, przeszło.

Miałam okazję mieć na sobie piankę, taką prawdziwą, triathlonową, biorąc udział w testach pianek marki BlueSeventy. Wybrałam w końcu najlepszy pasujący mi model i teraz nań cierpliwie czekam. Podkreślam, cierpliwie. (no mogłyby się te chłopaki z endushopu pośpieszyć :) )

Ale teraz może przejdźmy do podsumowania:



SWIM

Pływałam w tym miesiącu nieco mniej, już tylko trzy razy w tygodniu, a ostatnio nawet dwa. Czuję mały niedosyt. Odnotowałam mały wzrost prędkości, poprawiłam swój czas na 50m: 49,1s, i na 950m też - ale to już niech pozostanie moją tajemnicą. Technicznie podobno nie ma co poprawiać, tak twierdzi instruktor Karol, więc ja już zaczynam zwracać uwagę na niuanse typu: złączone czy rozłączone palce u rąk. Karol próbował mnie nauczyć także nawrotów - takich prawdziwych! Zawsze mi się podobały i chciałam tak umieć. Jak się okazało - to nie takie proste. Pod wodą traciłam orientację, ściana myliła mi się z dnem, nie wiedziałam o co się odbijać, gdzie są moje nogi, gdzie są moje ręce, nie wiedziałam, czy to już ten moment, kiedy mam się odbijać i prostować nogi, czy jeszcze nie. Raz wpadłam w takie "zamyślenie" pod wodą, że zanim zdążyłam jakikolwiek ruch wykonać, wylądowałam tyłkiem na dnie basenu. Myślę, że na razie dam sobie spokój z nawrotami, a skupię się na samym kraulu :)

BIKE

Trenażer aż huczał, tak go eksploatowałam. Nie siadałam praktycznie na krócej niż dwie godziny. Nie wiem jakim cudem udawało mi się tyle wytrzymać. A jakim cudem wytrzymał to mój tyłek, to już w ogóle nie ogarniam. W końcu nastąpiło uroczyste pożegnanie bajku z trenażerem, zżyły się ze sobą chłopaki, ale cóż, czas płynie nieubłaganie i trzeba powoli Dżordża wypuścić w jego naturalne środowisko, a wcześniej go na to przygotować. Coraz bardziej się tego boję, stres jak cholera, przez sen powtarzam "najpierw wypinanie, potem hamowanie", ale obawiam się, że i tak to na nic. Zginę marnie na tej szosie.

RUN

Tu były te największe wzloty i upadki. Nowa życiówka na 10 km, o jakiej jeszcze niedawno bym nie śniła (choć trochę na nią narzekałam, to już się z niej cieszę) - 46:55. Poza tym pełno żółtych pucharków na endo, które powykręcałam (dosłownie) na moim stadionie. Była też konkretna klapa, gdyż najważniejszy trening przed połówką mi nie wyszedł. Miało być 9 km biegu spokojnego, potem 8-10km tempa startowego. Wytrzymałam jakieś 4km oscylując w okolicy tempa 5:00, po czym stwierdziłam, że nie dam rady i... się zatrzymałam. Takie coś zdarzyło mi się po raz pierwszy. Głowa, nogi, płuca - wszystko razem odmówiło współpracy. Teraz myślę z trwogą, jak ja to tempo utrzymam przez 21 km? Odpowiedź na to pytanie nadejdzie wkrótce, bo już w najbliższą niedzielę.

... 

Jak zwykle co miesiąc bywa, ilością ćwiczeń siłowych nie grzeszyłam. Niemniej pompki, ćwiczenia na brzuch "się zdarzyły", trochę rzadziej na nogi, no i beret też się nieco zakurzył. Wracając do pompek, a właściwie to pąpek, choć za każdym razem, gdy widziałam swoje ramiona w lustrze, obiecywałam sobie, że już więcej nie będę ich robić, to jednak dzięki nim mam dobre pociągnięcie w kraulu i widzę duży sens robienia ich nadal. Poprzestanę jednak na etapie 110 sztuk w pięciu seriach. 

W kwietniu dużo się pozmienia. Wyjadę rowerem w trasę, jak już wyżej wspomniałam, a pod koniec miesiąca planuję zacząć robić zakładki. I kolejną porcję trwogi wlał we mnie dziś facebook, bo przypomniał mi, że mój pierwszy tri - start jest od jutra dokładnie za dwa miesiące. Dwa miechy! Przecież to zaraz. A ja się czuję, jakbym była daleko w polu. 

9 komentarzy:

  1. Mari coś czuję, że w Sierakowie zostanę daleko za Tobą... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo aktywny miesiąc, będzie powtórka w kwietniu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie :) choć trochę inaczej niż w zeszłych miesiącach.

      Usuń
  3. Dasz radę, dasz radę! Ja tam w Ciebie wierzę całym sercem:) I w połówkę i w tri!

    OdpowiedzUsuń
  4. O! Ale zielono w Endo :) To chyba na wiosnę :) Dziewczyno gdzie Ty w tyle? Zasuwasz jak motorek i na bank będzie bardzo dobrze. Powodzenia w połówce!

    OdpowiedzUsuń
  5. Daleko w polu ,ale chyba do przodu! Twoje podsumowanie marca wygląda wprost obłędnie, pracujesz aż huczy, jestem pewna, że to się przełoży na wspaniałe wyniki w zawodach! Aż się poczułam bardziej niż zwykle natchniona do tego, żeby bardziej wytężyć mięśnie na treningu!

    OdpowiedzUsuń
  6. Twoje endo wydaje się śpiewać: "Więc chodź, pomaluj mój świat... na żółto i na zielono" ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Maryś, super wynik w połówce. Jak Ty to robisz???!!!

    OdpowiedzUsuń