czwartek, 1 maja 2014

KWIECIEŃ - PODSUMOWANIE. PIERWSZA ZA-KŁADKA.

Kwiecień minął pod znakiem nowej życiówki na dystansie półmaratonu (1:45:04) oraz oswajania się z jazdą na rowerze szosowym. Żeby było ciekawiej, na koniec miesiąca pojawiła się nowa jednostka treningowa w moich przygotowaniach do tri - pierwszy trening zakładkowy. 




SWIM

Pływanie w tym miesiącu zaniedbałam, 23,55 km wpław zdecydowanie woła o pomstę do nieba, muszę zrobić wszystko, żeby w maju ten basenowy kilometraż poprawić. Pocieszające jest jedynie to, że 'znów' poprawiłam swój czas na 50m (45.1s). W maju chciałabym na każdym treningu przepływać co najmniej 2km, choć już wiem, że w moim przypadku będzie to trudne, musiałabym się rano wyrabiać idealnie co do minuty, a z tym jest u mnie różnie. No i czeka mnie w końcu pierwsze pływanie w piance, w wodach otwartych.

BIKE

W końcu mogę napisać, że naprawdę jeździłam na bajku, a nie kręciłam w domu na trenażerze jak chomik. Przejechałam 276 km, w końcu doświadczyłam jak bardzo dokuczliwy potrafi być wiatr i jak bardzo utrudniają życie dziury w drogach. Nie jeżdżę zbyt szybko, średnio 25-27km/h, tak szczerze to liczyłam, że będzie trochę lepiej, ale może nie powinnam jeszcze narzekać, w końcu to dopiero początki.

RUN

Nie biegałam specjalnie dużo, 156km szału nie robi. Przed półmaratonem odpoczywałam, żeby nabrać sił, po półmaratonie odpoczywałam, żeby powrócić do świata żywych. Dużo mnie kosztowała ta połówka. Zdarzyły mi się interwały, drugi zakres, nawet podbiegi. Z długimi wybieganiami nie szalałam. Czuję biegowy niedosyt. W maju przede wszystkim będę stawiać na podbiegi i bieganie po lesie, z uwagi na trasę biegową, jaka czeka mnie na tri w Sierakowie (las i... podbiegi) (wybrałam sobie triathlon na debiut, nie ma co)

Uwaga, a teraz główny punkt programu...

ZA-KŁADKA

Ostatniego dnia miesiąca, postanowiłam sprawdzić na własnej skórze, jak to jest biegać zaraz po zejściu z roweru. Wybrałam sobie trasę rowerową o długości około 34 km. Chciałam jechać 'spokojnie i bez szarpania', niestety dość mocno wiało, było po drodze kilka podjazdów, co w moich okolicach rzadko się zdarza, musiałam się zatem pomęczyć, aby utrzymać w miarę przyzwoitą prędkość. Moje nogi po zejściu z bajku były lekko zesztywniałe. 
Strefa zmian znajdowała się w korytarzu mojego mieszkania. Uwinęłam się w miarę szybko ze zdjęciem kasku, zmianą ciuchów i butów, zamontowaniem sprzętu grającego. Wyleciałam z mieszkania jak oparzona i zaczęłam biec. 
Nogi, hmm, dziwne, jakby nie moje. Leciały jak głupie, nie mogłam nad nimi zapanować. Spojrzałam na garmina, tempo 5:08... I pierwsza myśl: 'pogięło cię? Zwolnij, bo za kilometr będą cię zbierać z chodnika'. Pierwszy kilometr w 5:16. 'To się źle skończy, zobaczysz, o-pa-nuj-się'. Na drugim kilometrze zwolniłam, 5:31, też mi zwolniłam... 
Trzeci i czwarty kilometr równo w tempie 5:12, piąty w 5:05, 'Ty dzika bestio! Głowa swoje, a nogi swoje, no nic do nich nie dociera'. W końcu przestałam się tym przejmować, 'a biegnijcie sobie jak chcecie, najwyżej umrę, hmm, a może jednak nie'? 
Ku własnemu zdziwieniu jednak nie umarłam, ku jeszcze większemu zdziwieniu, po szóstym kilometrze wciąż czułam moc w nogach, które nadal były jakby nie moje. 'Dobrze, no to pociśniemy'. I pocisnęłam siódmy kilometr w tempie 4:53. I trupa nie było. I znów sobie pomyślałam, że jestem jakaś dziwna. Jak mam biec szybko, na przykład drugi zakres, to mi się nie chce i zwalniam, a jak mam biec wolno, to jakiś czort mnie niesie. 
Ósmy kilometr w czasie 5:17 i koniec. Pierwsza zakładka za mną. 'Ufff, chyba żyję'. 
To było całkiem ciekawe doświadczenie, muszę je częściej powtarzać, oswajać uczucie 'dziwnych i jakbyniemoich nóg'. Jest nadzieja, że jakoś przeżyję i ukończę te triathlony. A pierwszy, 1/4IM w Sierakowie, dokładnie za miesiąc. Aaaaa! :)


7 komentarzy:

  1. Hehe ja tez tak mam z tymi predkosciami biegowymi. Jak ide na tempowke to nogi nie chca krecic, za to np na takim recovery run az sie rwa do przodu.
    Tak czy inaczej jestes niesamowita, bardzo inspirujaca z tym calym tri.
    Mocno trzymam kciuki i zycze powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super Twoje rezultaty! Aż chyba wybiorę się do Sierakowa pokibicować :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzę ze przygotowania w pełni, aż nie mogę się doczekać relacji z pierwszego startu. Powodzenia !

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj będzie sie działo w Sierakowie! A tak w ogóle, gdy spojrzałem na zrzut Twojego Endo, w pierwszym momencie pomyślałem, że razu zrobiłaś zakładkę swim/bike/run.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to w sumie może wyglądać, ale basen był rano, a zakładka wieczorem ;)

      Usuń
  5. Piękne wyniki, również trzymam kciuki i życzę Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń