poniedziałek, 21 lipca 2014

PRZEDSTARTOWY ZAWRÓT GŁOWY

'Odpuść basen'

Dotarło to do mnie w zeszły weekend. Chwila, chwila. Niecałe 2. tygodnie zostały do 1/2 IM a ja mam ODPUŚCIĆ basen? 'Bo ci się rany nie zagoją'. No tak. Bo w tempie ekspresowym to one goić się niestety nie chcą, a ja im też tego raczej nie ułatwiam. Goiło mi się to i babrało na zmianę. I tak dwa razy zaryzykowałam pływanie open water (że niby pianka ochroni moje sznyty...). Czuję się, mimo to, nieswojo. Od ponad pół roku nie było tygodnia żebym 3 - 4 razy nie pływała! Głód pływania się we mnie nasila, więc może na dobre mi to wyjdzie?

Sznyty 'na pamiątkę'

Postanowiłam uwiecznić moje sznyty na zdjęciu, tak, aby mi przypominały, że na bajku muszę być skoncentrowana. Nie ma miejsca nawet na sekundę nieuwagi. Tym razem miałam szczęście, że na samych sznytach i kasku do wymiany się skończyło, bo mogło być zdecydowanie gorzej. Zawsze byłam roztrzepana, rozkojarzona, te strefy zmian i okołotriathlonową logistykę to chyba jakimś cudem ogarniam, a właściwie to nie wiem, czy bym ogarnęła, gdyby nie K. (mrrryg!). Ale bajk mi już więcej trzepactwa nie wybaczy.

I popsuło mi się bieganie...

Na kilku ostatnich treningach stwierdziłam, że uleciała gdzieś ta dobra forma, którą miałam na wiosnę. Nie dałabym w tej chwili rady pobiec dychy na czas 46:55 ani połówki na 1:45:04. Ostatnio próbowałam przebiec 8 km w tempie około 5:00 i myślałam, że ómrę. Dawno nie byłam tak zmasakrowana, jak po tym biegu. I nie wiem od czego to zależy: upał? Brak długich wybiegań przez dłuższy czas? Brak jakiegokolwiek porządku w treningach biegowych? Chyba wszystko po trochu... Jedyne, co mnie pociesza, to fakt, że w zakładkach bieganie wychodzi mi nieco lepiej.

Ale nie ma tego złego... 

Nie chodziłam na basen, to miałam więcej czasu rano na spanie. Wyspałam się w końcu i łyknęłam nieco siły. Powoli zaczynam czuć głód wysiłku i walki. I taka wygłodzona stanę na starcie 27.07. nad Maltą w Poznaniu. Przecież trenowałam całe 8 miesięcy, poświęcając mnóstwo czasu, energii, pieniędzy, rezygnując z wielu przyjemnych rzeczy. Wykonałam największy postęp pod względem formy w moim życiu. Nauczyłam się całkiem dobrze pływać kraulem, jeżdżę na bajku w butach spd, które wzbudzały u mnie kiedyś atak paniki, pokonując dystanse, o jakich mi się wcześniej nie śniło. A w bieganiu tempo, które rok temu było moim drugim zakresem, stało się konwersacyjnym. Z wolno biegającej, marzącej o maratonie dziewczynki stałam się zadziorną triathlonistką, która wyprzedza wszystkich facetów na pływalni w Szamoni, nie boi się open water, śmiga na zjazdach (póki co, tylko;) ) i którą roznosi energia podczas zakładek.

Choć boję się jak cholera, to...

Nie ma innej opcji jak ładnie zrobić połówkę ajronmena w Poznaniu, bo wiem, że to jest w moim zasięgu. Założeń czasowych nie robię, początkowo chciałam znaleźć się jak najbliżej tych magicznych 6. godzin, jednak z niepokojem obserwuję prognozy pogody i zdaję sobie sprawę, że będzie to dla mnie arcytrudne zadanie. (Zwłaszcza że ostatnio miałam okazję przebiec, tfu, przeczłapać 16km w temperaturze około 30 stopni) Wiem, że będzie ciężko, że będzie bolało, że uaktywni się diabełek podpowiadający 'zwolnij'. Ale ja zamierzam walczyć ze sobą, ze swoimi słabościami, chcę przesunąć granice niemożliwego jak najdalej się da i na pewno w tej walce się nie poddam, o nie!

Mała Mari kontra 1,9km swim, 90km bike, 21,1 run. Jak myślicie, da radę? :) 

12 komentarzy:

  1. Da radę i jeszcze będzie miła masę radości z tego! Powodzenia!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Da radę i to pewnie z bardzo dobrym wynikiem :)
    Życzę powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  3. Się wie, że da. Niech się strzeże ostatnie dni, odpoczywa, relaksuje i widzimy się w niedzielę!

    OdpowiedzUsuń
  4. Stawiam, że da radę. I mocno trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  5. Powodzenia. Trzymam kciuki

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiadomo, że będzie 1:0 dla ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zaciśnij poślady i do przodu:) A na poważnie, to trzymam kciuki.Pokaż w Poznaniu na co Cię stać!

    OdpowiedzUsuń
  8. da radę, pewnie, że da! trzymam kciuki, wierzę że będzie super!

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratuluje koleżance ogromnych postępów w sporcie i życzę powodzenia na połówce w Poznaniu:) podziwiam wytrwałość i determinację. jednak z tym wyprzedzaniem wszystkich facetów na pływalni w Szamoni bym się wstrzymała, bo znam kilku wytrawnych pływaków z Szamotuł, którzy w pięknym stylu jutrzejsze 1900 przepłynęli by poniżej 30 minut:) ale jutro trzymam kciuki !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam okazji zobaczyć tych pływaków o 7 rano na pływalni, ale nie wątpię, że tacy istnieją, choćby mój instruktor Karol, z którym nie mam najmniejszych szans :) Dzięki za kciuki i pozdrawiam, zapewne kogoś z Szamotuł.

      Usuń