środa, 31 sierpnia 2016

Projesienne (i nie tylko) zapędy.

Ile ja razy obiecywałam sobie, że częściej będę tu zaglądać, regularnie pisać (w sensie, że regularnie raz na tydzień, a nie raz na miesiąc), że w ogóle zadbam bardziej o bloga, że domenę mu własną sprawię, grafikę inną, że będzie ładniej, czytelniej, ciekawiej. Ch... w tym kierunku zrobiłam.


Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś coś w tym temacie ogarnę. Teraz ogarnęłam w końcu moje plany na jesień. Nie są jakieś elektryzujące, ale za to w miarę realne i co najważniejsze, wymagają ode mnie pracy, czyli nie pójdę po najniższej linii oporu, jednocześnie wymagają też zwiększonej dbałości o regenerację, bo obudziło się ono, czyli lewe pasmo. Nie jest źle, ale uważać muszę, pilnować rozciągania i rolowania.  



W głowie powoli porządkują się pomysły na rok przyszły, a raczej już były w miarę uporządkowane. Były, bo postanowiłam pojechać w góry i mi znów się pomieszało w głowie... Niemniej, ogólne plany, cele i założenia mam, i chcę się konsekwentnie ich trzymać, dopóki mi zdrowie i czas pozwolą. Natomiast w tym roku jeszcze czekają mnie:

1. KRYNICA.
Już jakiś czas temu ogłosiłam na fb, że podjęłam decyzję o skróceniu dystansu i pobiegnięciu "jedynych" 34km (zamiast 64km). Nie ukrywam, miałam momenty pożałowania tej decyzji, zwłaszcza po długich wybieganiach po lesie, na których odzyskałam w końcu tempo i lekkość, ale najbardziej pożałowałam tej decyzji w ostatn sobotę, kiedy to postanowiłam sobie zrobić długie wybieganie po górach i biegło mi się tak lekko, tak fajnie, gdy mając ponad 30km na liczniku czułam, że mogłabym biec dalej i dalej, że jakieś takie niedobiegane po wszystkim te moje nogi, że za mało bolą, że tylko liznęłam te góry, że jakoś dziwnie mało mnie te góry zdemolowały, że chyba już rozumiem 'dlaczego ultra', po prostu mało i krótko po górach się nie da, aby się nimi nasycić w pełni. Normalnie syndrom, nie powiem, czego... Niemniej patrząc "trzeźwo w przyszłość", decyzja o skróceniu dystansu w Krynicy ma sens, bo powinnam (mam nadzieję) w miarę szybko się zregenerować po biegu, moje pasmo też zdecydowanie woli dystans 34 zamiast 64, ale przede wszystkim z Krynicy mam zamiar udać się na długo wyczekiwany urlop w Tatry i chciałabym mieć w miarę "zdatne" nogi. A po powrocie z Tater chciałabym mieć nadal nózie zdatne, bo czekają mnie dwie połówki :) 

2. PÓŁMARATON PUSZCZY NOTECKIEJ
Rok temu miałam tu biec pełen maraton, ale plany pokrzyżowała mi kontuzja. W tym roku poszalejemy jeszcze z innym maratonem ;) więc tu przebiegnę sobie jedną pętelkę, czyli połówkę. Postaram się pobiec naprawdę spokojnie i potraktować to jako jedno z długich wybiegań przez Łemkowyną. 

2. SAMSUNG PÓŁMARATON SZAMOTUŁY
Piszę to otwarcie, żeby już nie mieć odwrotu od tego, co się publicznie powiedziało: chcę w końcu wrócić na asfalt, do ciut szybszego biegania. Na razie to będzie taki mały powrót żeby sprawdzić 'wyjściowy stan formy' przed wiosną 2017. A że moja życiówka w półmaratonie 1:45:04 ma już 2 i pół roku, i już znudziło mi się patrzenie na nią, to chciałabym się w końcu z nią rozprawić. To będzie w sumie już trzecia próba. Nie mam pojęcia, czy się uda. Ale może inaczej: jak głowa zadziała, to się uda :) Będę się cieszyła, jeżeli chociaż te 5 sekund urwę ;) A potem będę miała aż caaałe sześć dni na regenerację, bo tydzień później jest...

3. ŁEMKOWYNA
Tak, wiem, jestem mistrzynią w układaniu sobie tych startów tydzień po tygodniu, ale zjazdu rurzowego kartelu i biegu górskiego w pięknej, jesiennej scenerii, pełnej błota, to odpuścić nie mogłam. Na wstępie wykazałam się rozsądkiem i zapisałam się na dystans najkrótszy, bo 30km. Jednak diabełek usiadł na ramieniu. Najpierw tylko siedział i kopał nogami, wyczuwałam jego obecność, jednak ignorowałam. Po pewnym czasie włączył swoje diabelskie podszepty. Delikatne, ale już mąciły mi w głowie. Sączył, paskud, do ucha: "30km, co to dla Ciebie, jak już biec, to taki dystans, który poczujesz". Który poczujesz. Coraz częściej dopuszczałam do siebie opcję pobiegnięcia maratonu. Taki dystans bym poczuła. Po ostatnim weekendzie w górach podszepty nasiliły się, a ja cóż... Uległam, no po chcę jednak poczuć. Choćbym miała znów paznokcia stracić ;) Napisałam do orgów maila w sprawie zmiany dystansu i tym sposobem znalazłam się na liście maratonu. Ech. No to poczuję. Nieuleczalne to chyba, ale co nie nabiegam w Krynicy to dokręcę na Łemko. Dobrze, że na dystansie 70km nie było już miejsc, bo ten na ramieniu dopiero by mi mącił... I bym poczuła aż nadto ;)

4. BIEG NIEPODLEGŁOŚCI

Rok temu kibicowałam Tacie w Obornikach i obiecałam sobie, że za rok w tym miejscu biegnę. No więc pobiegnę w Obo. i pewnie decyzja w tym temacie się jeszcze pisiont razy zmieni, ale jak poradzę sobie z życiówką w Szamo, przeżyję Łemko, pasmo nie oszaleje, to tu też postaram się poprawić życiówkę na dyszce. Potem zostanie mi tylko układać w szczegółach rok 2017.
I przy okazji ogarnąć m. in. podwójną przeprowadzkę, wymianę auta, roweru i sprawy zawodowe ;) Daaamy radę ;)


Nie mam jeszcze (bardzo) skonkretyzowanych planów na rok 2017. Jak już wspomniałam, wstępna koncepcja w głowie była, ale mi góry zamieszały. Jednak cały czas jestem pewna jednego: zachciało mi się maratonu po asfalcie i... życiówki. Zachciało mi się też triathlonu, najlepiej dystansu 1/2 IM, ale tu sporo zależy od tego, jak mi się poukładają sprawy zawodowe. No i góry. Będą, ale raczej w drugiej części roku i wtedy może coś dłuższego niż 50 km :) Ale przede wszystkim to marzy mi się powrót do samodyscypliny, ciężkiej pracy, trenowania. Zatęskniłam. Ciało wykazuje gotowość (no może z wyjątkiem lewego pasma). Ale przede wszystkim to głowa wróciła na dawne miejsce. No i... głodna jestem. Bardzo nawet :) 



PS A z tym blogiem, to serio serio, coś pomyślę! Ale przede wszystkim postaram się częściej pisać :)  

PPS Powinnam jeszcze wspomnieć na temat ostatniego weekendu, kiedy to miałam przebiec trasę z Szklarskiej Poręby do Świeradowa Zdroju (oczywiście górami) no i... zamiast w Świeradowie wybiegłam z powrotem w Szklarskiej, bo... popierdzieliłam trasę w Jakuszycach. Ale chyba lepiej nie wspominać. Grażyna biegania po górach, Grażyna orientacji... Fstyt.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz