Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2014

1/4 IM SIERAKÓW, CZYLI MÓJ PIERWSZY TRIATHLON

Niedzielny poranek był słoneczny, ale dość chłodny. Było mi brrr! zimno. Nie wyobrażałam sobie, jak mam się za chwilę w tym chłodzie brrr! rozebrać, wbić w brrr! piankę, wejść w niej do tej brrr! zimnej wody. Brrr! A minuty do startu mijały nieubłaganie. Chwilę wcześniej po raz ostatni odwiedziłam Alberto w strefie zmian, dwukrotnie przećwiczyłam pokonywanie trasy, którą wrócę z wody i którą wrócę z roweru. Dzień wcześniej byłam w strefie zmian dwa razy, i przed odprawą, i po odprawie, za każdym razem próbując zapamiętać, gdzie jest moje stanowisko. To nie była taka prosta sprawa. 

Pół godziny przed startem wbiłam się w końcu w piankę, założyłam 'pachnący' gumą żółty czepek i oksy. Zanurzenie w wodzie było najmniej przyjemnym momentem dnia. Potem chwilę pływałam dla rozgrzewki i z wody obserwowałam start pierwszej fali - bo start był tzw. barceloński z uwagi na sporą liczbę zawodników, czyli startowaliśmy falami. Wypadło, że będę w tej drugiej. 
SWIM
Stało sobie stado pingwinów n…