Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2014

7 POZNAŃ PÓŁMARATON. KREW, POT, ŁZY I TRUP.

Słońce mnie nie lubi. Wiedziałam to już od dawna, jednak kolejny raz to boleśnie odczułam. Nigdy jeszcze nie miałam tylu kryzysów podczas biegu, nie czułam takiego zmęczenia i nigdy nie musiałam tak mocno walczyć ze sobą na trasie, jak podczas tegorocznego, 7. Poznań Półmaratonu. 
Ale udało mi się osiągnąć wynik, który jeszcze do niedawna nawet mi się nie śnił, i choć celowałam przynajmniej o 5 sekund mniej, to i tak jestem bardzo zadowolona: mój wynik netto to 01:45:04
Dla porównania, moja zdetronizowana życiówka z wiosny ubiegłego roku to: 01:57:10.

Tak jak wcześniej postanowiłam, na starcie ustawiłam się koło zająca prowadzącego na czas 1:45. Ruszyliśmy przy dźwiękach Rydwanów Ognia (love...). Pierwszy kilometr z racji okołostartowego zamieszania był wolniejszy, potem zaczęło się nadrabianie straconych sekund. Biegło mi się dość lekko i wówczas byłam pewna, że żadnego problemu z utrzymaniem tempa mieć nie będę. Brałam jednak pod uwagę, że zaraz zrobi się gorąco, więc na pierwszym pu…